Articles tagged with: dozowanie precyzyjne

Ekonomia kropelki…

Potęga kropli!

Potęga kropli!

Zacznijmy od kawału z brodą:
Przyjeżdża zajączek na stację benzynową:
– ile kosztuje litr benzyny?
– 3,45 złotych za litr.
– a kropelka…?

Resztę Państwo chyba znacie, bo ja słyszałem ten dowcip jakieś 35 lat temu (napisał Marek Bernaciak autor książki: Klejenie tworzyw sztucznych)… jeszcze za czasów najlepszej (podobno) alternatywy dla kapitalizmu. Niemniej, włożyłem do swojej biblioteki ten dowcip, bo uważam, że dowcipy mają często walor edukacyjny. Nie zawsze co prawda ludzie rozumieją, o co w nich chodzi (mimo że się śmieją), ale częściej zapamiętują, co w dowcipie było.

A kropelka ma moc !
Kropelka kleju, oleju, żywicy, silikonu… ma wielką moc ! …

Jak duża jest kropelka?
Kropla płynu formuje się w sposób naturalny, jej wielkość wyznacza równowaga pomiędzy siłą ciężkości, a napięciem powierzchniowym. Kropla płynu o średnicy 3 mm ma objętość około 14 mm3. Czy to wiele? Oczywiście zależy od punktu odniesienia, ale jako człowiek zajmujący się dozowaniem, powiem: DUŻO ! I jeszcze powiem: CORAZ WIĘCEJ.

Przyczyną jest ciągła miniaturyzacja. I dążenie do lepszego wykorzystania zasobów.

Od pomysłu do produkcji (pod kątem technologii dozowania płynów)

Technologie tworzą dobra!

Technologie tworzą dobra!

Konstruktor, projektant, ale również menedżerowie zarządzający nowymi projektami są uczeni, że trzeba pamiętać nie tylko co zaprojektować, ale również pamiętać jak to potem będzie wykonane. Chodzi więc o technologiczność konstrukcji…

Rzecz w tym, że choćby nie wiem jak się konstruktor starał, to nie może sobie za bardzo pozwolić na szaleństwo właściwe artystom, choćby takim scenarzystom. Napisze taki, że muchy mają chodzić po partyturze, a potem niech się Alan Starski martwi, jak te muchy do chodzenia po partyturze zmusić*.

Niewiele osób zdaje sobie ciągle sprawę z istnienia technologii dostępnych „od ręki”, a umożliwiających np.:

  • estetyczne łączenie różnorakich materiałów ze sobą (klejenie),
  • tanie, ale efektywne uszczelnianie (FIPG),
  • wydajne i precyzyjne smarowanie na cały czas życia wyrobu,
  • zalewanie, nanoszenie powłok ochronnych na precyzyjnych elementach (np. elektronicznych)
  • wydajne łączenie lutowaniem (poza elektroniką).

Poruszam te zagadnienia głównie dlatego, że rzadko w swojej praktyce zajmuję się projektami, w których te technologie są brane pod uwagę przez POLSKICH projektantów. Najczęściej, gdy bierzemy udział w nowych projektach, w których stosuje się bardziej ambitne rozwiązania technologiczne, są to konstrukcje amerykańskie, francuskie, nawet czeskie. Polscy inżynierowie są wierni śrubom, zatrzaskom, wkrętom… a jak się nie da tą drogą, to poświęcają estetykę i ambitność wyrobu na ołtarzu „technologiczności” ograniczonej do poznanych w szkole możliwości wykonania.   Dla tych, którzy chcą pokonać ograniczenia, pragnę zaprezentować kilka dostępnych od ręki technologii, bardzo rzadko omawianych w szkołach.

Czy dozowanie jest „tego” warte?

ksiazka

Marek Bernaciak autor książki „Klejenie tworzyw sztucznych”. Zawsze możesz zamówić: www.klejenietworzywsztucznych.pl

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się dozowaniem precyzyjnym i rośnie lista anegdot pokazujących sytuacje pisane przez „samo życie”. Jak w każdej dziedzinie, powstają historie, w które czasem trudno uwierzyć, bo niby dlaczego?
Oto jedna z nich: szanowana firma z południowej Polski, do której od ośmiu lat próbuję wdrożyć system dozowania żywic dwuskładnikowych. Firma zbudowana na genialnym pomyśle właściciela, który zbudował w początkach lat 90-tych pierwszą maszynę własnej konstrukcji. Po jednym z kontaktów telefon od wiodącego pracownika:
– Panie Marku, czy nie mógłby pan do nas jutro przyjechać?
– Ale co…? Przecież nie macie żadnych potrzeb…?
– Eeee… szef właśnie chce budować nową linię montażową i zapowiedział, że będzie robił własny system dozujący… wie pan… w tym zakresie te jego dotychczasowe urządzenia nie są całkiem… no… nie działają… a my mamy terminową produkcję!…

Trzeba przejść przez pewne etapy rozwoju. Najpierw uczymy się, że pracownik nie zawsze potrafi zrobić wszystko powtarzalnie bez pomocy stosownych narzędzi. Teraz się uczymy, że firmy oferujące z pozoru takie same rozwiązania różnią się np. zaangażowaniem we współpracę z klientami. Lub posiadają unikatowe umiejętności. I to jest dopiero trudna nauka…